Pierwszą pomoc osobie z myślami samobójczymi może zaoferować każdy – wywiad z Halszką Witkowską, suicydologiem

by Michał Małysa
Halszka Witkowska - suicydolog z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego

Nie próbujmy z tego zrobić wybitnie trudnego zadania. Wyciągnięcie ręki do drugiej osoby to nie jest wielkie wyzwanie. Myśli samobójcze idą sinusoidą i czasem narastają, a czasem maleją. W najtrudniejszym momencie, gdy temperatura narasta, krótka rozmowa czy złapanie za rękę może kogoś wybić z najgorszego. To nie wyleczy, ale da człowiekowi czas na sięgnięcie po pomoc – podkreśla Halszka Witkowska*, pomysłodawczyni i koordynatorka projektu Życie warte jest rozmowy.

Całodobowe telefony zaufania dla osób w kryzysie samobójczym

Numer telefonuDla kogo?Instytucja
116 123Telefon zapewniający kontakt z psychologiemInstytut Psychologii Zdrowia
116 111Telefon zaufania dla dzieci i młodzieżyFundacja Dajemy Dzieciom Siłę
600 070 717Telefon interwencyjny dla kobiet ofiar przemocyCentrum Praw Kobiet
800 120 002Telefon dla ofiar przemocy w rodzinieNiebieska Linia

Znacznie szersza baza wiedzy na temat profilaktyki samobójstw oraz możliwych źródeł pomocy znajduje się na stronie internetowej projektu Życie warte jest rozmowy. Inicjatywę można wspierać na platformie Patronite.

Rozmowa z osobą myślącą o samobójstwie

Michał Małysa: Czy monitoruje się to, ile osób po próbach samobójczych już nigdy więcej nie przechodzi poważnego kryzysu?

Halszka Witkowska: Trudno badać zjawisko samobójstwa pod kątem statystyk ze względu na niedoskonałość źródeł. W Polsce mamy dwa: policję i Główny Urząd Statystyczny. GUS zbiera dane na bazie kart zgonu, gdzie nie zawsze jako przyczynę śmierci wpisuje się faktyczne samobójstwo, ponieważ czasami w punkcie przyczyna śmierci wpisuje się na przykład niedokrwienie czy zatrucie. Wszystko zależy więc od tego, jak dokument wypełni lekarz. Policyjna statystyka też nie jest idealna, ponieważ nie jest w ogóle statystyką. To informacja o liczbie wszczętych postępowań w sprawie samobójstwa, a nie każde samobójstwo oznacza automatycznie postępowanie.

Sprawa jest jeszcze trudniejsza, jeżeli chodzi o próby samobójcze. Tutaj też można opierać się na danych policji, ale przecież funkcjonariusze nie są wzywani do każdego przypadku. Jeżeli dziecko dokonuje próby samobójczej, to rodzice biorą je na ręce i wiozą do szpitala, a nie dzwonią po radiowóz. W tej chwili nie znamy prawdziwej skali zjawiska, jakim są próby samobójcze. Możemy powiedzieć o wzroście zachowań samobójczych, ale są to informacje ze szpitali, od terapeutów czy z linii pomocowych.

Co można powiedzieć o dalszych losach osób, którym udało się przeżyć?

Według badań suicydologicznych z całego świata w grupie najwyższego ryzyka są osoby, które podjęły już próbę samobójczą w przeszłości. Najbardziej niebezpieczne jest pierwsze pół roku. O te osoby, powinniśmy zadbać jak najlepiej. Kryzys można przepracować, można wrócić do życia, ale wymaga to wsparcia rodziny, specjalistów i czasu. Wiemy jednocześnie, że jednokrotne przejście kryzysu nie oznacza, że człowiek będzie miał skłonności samobójcze do końca życia.

W Polsce jest problem z tym, że po wyjściu ze szpitala pacjent nie dostaje odpowiedniej opieki. Pod wpływem różnych stereotypów ludziom trudno rozmawiać z taką osobą, oskarża się ją o niepoczytalność i histeryzowanie. Często po samobójstwie wraca się do życia w tych samych warunkach, które doprowadziły do ostatecznej decyzji. To duże wyzwanie zwłaszcza wtedy, gdy mówimy o dzieciach i młodzieży. Jeśli w domu jest alkohol czy przemoc fizyczna i seksualna, trudno zapewnić powrót do zdrowia w sytuacji, gdy pacjent znów trafia do tego samego środowiska.

A co sprawia, że wiele osób po kryzysie samobójczym jest w stanie żyć szczęśliwie?

Kluczową rolę odgrywa otoczenie. W działaniach związanych z projektem Życie warte jest rozmowy duży nacisk kładziemy na edukację społeczną, aby otoczenie osoby w kryzysie wiedziało, jak jest dla niej ważne. Bardzo ważne są telefony kryzysowe, dostęp do specjalistów, ale nic nie zastąpi bliskości drugiego człowieka.

Jeżeli ktoś przeżył próbę samobójczą i nam o tym mówi, nie powinno się uciekać. Przytul, porozmawiaj, wysłuchaj, nie oceniaj i pobądź z tą osobą – to działa. Na naszej stronie internetowej zwjr.pl stworzyliśmy zakładkę „Przywróceni życiu”. Można tam posłuchać historie osób, które poradziły sobie z kryzysem samobójczym. Wiemy, że to jest możliwe i wiemy, jaką rolę odgrywa w tym otoczenie.

Co może zrobić otoczenie nieco dalsze, jeśli wśród najbliższych brak jest tego wsparcia?

Najlepiej widzimy to na przykładzie młodych ludzi, którzy wybierają sobie w szkole nauczyciela lub inną osobę dorosłą, którą obdarzają zaufaniem. Czasami może to być pani pracująca w szatni. Nie zawsze człowiek zwierza się rodzinie czy psychologowi, chodzi tu o osobę, której jest w stanie zaufać. Dla tego dorosłego jest to zresztą rodzaj prezentu, sygnał, że jest się kimś wyjątkowym. Warto to docenić i dać osobie w kryzysie przestrzeń do rozmowy.

Od lat mamy problem z medykalizacją tego problemu. Wsparcie specjalisty, terapeuty czy psychologa jest w wielu przypadkach nieodzowne. Pierwszej psychicznej pomocy może jednak udzielić każdy z nas. Chodzi o to, żeby kogoś wysłuchać i dać mu choć trochę wsparcia. Jeden mały krok dla nas, jak chociażby umówienie osoby w potrzebie do psychoterapeuty, może być dla kogoś gigantycznym przedsięwzięciem.

Czy potrzebne są tutaj jakieś specjalne komunikaty kierowane do osoby w kryzysie?

Zwykła rozmowa może być czymś, co bardzo pomoże. Wolontariusze kryzysowi potrafią pójść z osobą w kryzysie pod gabinet i poczekać na nią do końca wizyty. To bardzo proste środki, którymi dysponuje każdy z nas i do ich używania nie jest potrzebna specjalistyczna wiedza. Ważne, żeby nie robić gestu Poncjusza Piłata i nie umywać rąk.

Nie próbujmy z tego zrobić wybitnie trudnego zadania. Wyciągnięcie ręki do drugiej osoby to nie jest wielkie wyzwanie. Myśli samobójcze idą sinusoidą i czasem narastają, a czasem maleją. W najtrudniejszym momencie, gdy temperatura narasta, krótka rozmowa czy złapanie za rękę może kogoś wybić z najgorszego. To nie wyleczy, ale da człowiekowi czas na sięgnięcie po pomoc. Specjaliści są potrzebni, lecz nasza dłoń może być pierwsza.

Mity i szkodliwe przekonania na temat samobójstw

Rozmowa o myślach samobójczych nie popchnie nikogo do tego czynu?

To mit i absolutna bzdura. Oczywiście jest coś takiego jak podżeganie do samobójstwa i na to mamy artykuł 151 kodeksu karnego, ale ukierunkowana w pozytywną stronę rozmowa nie ma takiej mocy. Tym, co może dać podjęcie kontaktu z osobą w kryzysie, jest otworzenie potrzebnego tej osobie wentyla. Do myśli samobójczych ludzie wstydzą się przyznać i zostają z nimi zupełnie sami. Z jednej strony bardzo potrzebują rozmowy, a z drugiej nie mają się do kogo odezwać i piłkę odbijają ze ścianą. To bardzo ogranicza ich perspektywę.

Przed samobójstwem ta perspektywa staje się często zawężona. Człowiek obwinia samego siebie o zło całego świata. Myśli, że wszystkie niepowodzenia są wyłącznie jego winą. Druga osoba, która poszerza perspektywę i pokazuje inny obraz rzeczywistości, jest wtedy na wagę złota.

A skąd wzięła się medykalizacja samobójstwa?

Bardzo długo kwestią samobójstw zajmowali się wyłącznie psychologowie i psychiatrzy. Suicydologia musi tymczasem stawiać na podejście interdyscyplinarne. Mówimy tu o ludzkiej autodestrukcji, której trzeba przyjrzeć się z wielu perspektyw: filozoficznej, etycznej, biologicznej, religioznawczej, kulturoznawczej… Jeżeli przez lata był to temat przynależny tylko wąskiej grupie specjalistów, społeczeństwo też zaczęło od niego stronić.

Jak wygląda to z punktu widzenia różnych wymienionych dziedzin? Zacznijmy może od kwestii religijnej.

Piętnowanie samobójców to już przeszłość. Ponoć na dalekich krańcach Polski księżom zdarza się marudzić, kiedy przychodzi do pogrzebu, ale według prawa kanonicznego absolutnie nie ma podstaw do odmówienia pochówku. Podejście kościoła katolickiego zmieniło się diametralnie. Nawet jeśli samobójstwo nadal rozpatrywane jest jako grzech, to podjęcie decyzji o odebraniu sobie życia traktuje się w kategorii niepełnej władzy umysłowej.

Drugim argumentem jest możliwość zmiany decyzji w ostatniej chwili, gdy na cofnięcie samego czynu jest już zbyt późno. Osoba może tego żałować, a bycie sędzią nie jest jednym z obowiązków osoby duchownej. Ocena należy do boga. Wyjątkiem jest samobójstwo połączone z bluźnierstwem, gdy ktoś z intencją obrazoburczą popełnia je w kościele. Obowiązuje też zasada irregularitas, w myśl której osoba po próbie samobójczej nie może być już kapłanem.

Co z kwestią kulturoznawczą?

To bardziej złożony problem, który musimy podzielić na mity sprzed lat i mity współczesne. Jest ich więcej niż tylko przekonanie, że zaszkodzić możemy poprzez rozmowę z osobą w kryzysie. Niebezpieczne jest myślenie, że jeśli ktoś o samobójstwie mówi, to z pewnością go nie popełni. Albo że wszystkie osoby popełniające samobójstwo są chore psychicznie. To wszystko bardzo utrudnia profilaktykę.

Istotna jest także kwestia dzieł kultury. Sama mocno pracuję nad tym, aby zmienić świadomość twórców. Samobójstwo nie jest takim samym tematem jak wynajmowanie pokoju czy kradzież roweru. Warto pamiętać o możliwości zaistnienia Efektu Wertera, czyli samobójstwo ukazane w sposób nieodpowiedni w środkach masowego przekazu może przyczynić się do wzrostu zachowań samobójczych. Natomiast istnieje także Efekt Papageno polegający na tym, że prawidłowo skonstruowany komunikat dotyczący zachowań samobójczych może pomóc osobom w kryzysie i tym samym przyczynić się do spadku zachowań samobójczych. WHO skonstruowało podstawowe zasady, których powinno się przestrzegać, gdy poruszamy tematykę zachowań samobójczych w środkach masowego przekazu.

Tendencje kulturowe nie są jednak jednolite, jeśli chodzi o poruszanie tematyki ludzkiej autodestrukcji. Świetnym przykładem będzie Sala samobójców, gdzie śmierć głównego bohatera nie jest przedstawiona pięknie. Umiera w brudnej toalecie na dyskotece, wszyscy się z niego śmieją, a on wzywa na pomoc nieobecną matkę. Takie realistyczne przedstawienie zestawmy teraz ze śmiercią pięknej Hannah Baker z Trzynastu powodów, która umiera umalowana, w miłej atmosferze, przy dźwiękach przyjemnej muzyki i bez bólu.

Twórcy zaczynają być coraz bardziej świadomi. Są otwarci na to, żeby się edukować. Moją rolą jako suicydologa nie jest cenzurowanie sztuki, ale dawanie twórcom narzędzi i budowanie świadomości. Na przykład nie tak dawno temu Netflix zwracał się do mnie o konsultację suicydologiczną, za sobą mam już kilka takich rozmów i konsultacji przy róznych dziełach; filmach, sztukach teatralnych czy książkach, a nawet grach komputerowych.

W rozkminach etycznych mówi się często o odwadze lub tchórzostwie.

Sama bardzo nie lubię rozmawiania w tych kategoriach, bo wydają mi się w tym kontekście zupełnie głupie. Jeżeli w ogóle mielibyśmy je stosować, to musimy jednak pamiętać, że człowiek musi mieć w sobie wiele autoagresji i chęci samozniszczenia, aby przekroczyć tę granicę. To nie jest pstryknięcie palcem, ale efekt narastającego bólu psychicznego i sytuacji rozwijającej się latami. Badania Thomasa Joinera pokazują też, że u osób podejmujących próbę samobójczą następuje także zmiana w funkcjonowaniu mózgu, w następstwie tej zmiany stają się nieustraszone. Po prostu mniej się boją.

Określenia takie jak odwaga czy tchórzostwo nie docierają jednak do sedna decyzji samobójczej. Na ludzką autodestrukcję składa się mnóstwo czynników, ale warto zwrócić uwagę przede wszystkim na zestawienie dwóch rzeczy. Jedną z nich jest to wszystko, co człowiek przeżył: traumy, blizny czy doświadczenia. Drugą jest jego sytuacja w danym momencie. Nie potrzeba poważnej choroby psychicznej, aby człowiek podjął próbę samobójczą, chociaż oczywiście schizofrenia czy depresja podnoszą ryzyko. To można wytłumaczyć na prostym przykładzie. Jakich pięć rzeczy jest najważniejszych w pańskim życiu?

Seks, jedzenie, bieganie, spanie i praca.

Proszę wyobrazić sobie, że w niedługim czasie traci pan partnerkę lub partnera. Ze względu na poważną chorobę nie ma pan możliwości pracować i zarobić na jedzenie. Bieganie też jest wykluczone, a napięcie uniemożliwia sen. Nieszczęścia chodzą parami i jeśli wszystko to wydarzy się w krótkim czasie, może pan stracić całkowicie siły.

Jeśli wyczerpanie akumulatora energetycznego nałoży się na traumy z przeszłości, następuje całkowite zablokowanie i niemożność wyobrażenia się samego siebie w przyszłości. Osoby, które myślą o samobójstwie, nie mają problemu z przypomnieniem sobie przykrych wydarzeń z przeszłości. Trudniej jest z pozytywnymi chwilami, a zupełnie niemożliwym staje się wyobrażenie dobrej przyszłości.

Inną popularną rozkminą etyczną jest też pytanie o zmuszanie ludzi do życia.

Musimy oddzielić samobójstwo od eutanazji, co jest tematem na zupełnie inną rozmowę. Platon w Fedonie wkłada w usta Sokratesa zdanie, że nie sami postawiliśmy siebie na posterunku życia, więc nie powinniśmy sami z niego schodzić. Ja idę o krok dalej i porównuję osobę w kryzysie do piłkarza, który w meczu piłki nożnej nabawił się kontuzji. Celem jest wyleczenie tej kontuzji i pozwolenie mu na powrót na boisko.

Według suicydologów społecznym obowiązkiem jest udzielenie pomocy na tyle, na ile się da. Są jednak momenty, kiedy człowiek nie jest w stanie niczego zaoferować. Pomagajmy, na ile możemy. Musimy zrobić absolutnie wszystko, co się da, a dopiero później zacząć zastanawiać się nad kwestiami etycznymi.

Atrakcyjne opakowanie intelektualne samobójstwa nie będzie szkodliwe jak obrazy artystyczne?

Na szczytach rozpaczy, podstawowe dzieło Ciorana, jest niemal w całości poświęcone tematyce samobójstwa. Autor powtarzał, że samo myślenie o takiej możliwości daje mu więcej energii do życia. Same rozmyślania nie będą szkodliwe, ale niech to nie będzie pseudointelektualny bełkot. Stawiajmy sobie pytania, prowadźmy rozmyślania filozoficzne i przygotujmy się do takiej rozmowy intelektualnie i zdobądźmy podstawową wiedzę.

Na wstępie zachęcam do lektury bardzo ważnej książki Bóg Bestia Ala Alvareza. To szerokie ujęcie tej tematyki: kulturowe, filozoficzne i literaturoznawcze. Kolejnym ważnym dziełem jest Podnieść na siebie rękę Jeana Amery’ego. Autor był torturowany i uciekł z obozu, co dodaje ważnego kontekstu jego rozmyślaniom intelektualnym. Klasyczną suicydologiczną pozycją jest też Gdy życie traci sens, przystępne i ciekawe dzieło Erwina Ringla. Serdecznie polecam też cegłę Suicydologia Brunona Hołysta, w której na 1300 stronach znajdziemy w krótkich rozdziałach wszystko, co może nas zainteresować w tym temacie.

Profesjonalna pomoc osobie z myślami samobójczymi

Gdzie osoba z myślami samobójczymi może udać się po pomoc?

Wbrew pozorom miejsc, w których można uzyskać pomoc, jest całkiem sporo. Są jednak bardzo rozpierzchnięte i giną w szumie informacyjnym. Na stronie projektu Życie warte jest rozmowy zebraliśmy bazę bezpłatnych miejsc pomocowych. Można wpisać swoją miejscowość, wiek i potrzebną formę pomocy, po czym wyskoczą najbliższe miejsca, gdzie uzyska się bezpłatne wsparcie.

Jak działa to w praktyce?

Zależy, jakiej pomocy się oczekuje. Po zapisaniu się do psychologa czy psychiatry na NFZ można oczekiwać kilka miesięcy, ale może to być równie dobrze tydzień. Znacznie szybciej przyjmie osobę potrzebującą pomocy ośrodek interwencji kryzysowej. Na linii wsparcia może się też zdarzyć sytuacja, że trzeba będzie zadzwonić kilkukrotnie, ale warto próbować i sięgać po pomoc. Miejsc, gdzie się ją otrzyma, jest po prostu coraz więcej.

Trzeba sięgać po pomoc tak długo, aż się ją uzyska. Tak samo jest z terapeutą. Wiele osób zniechęca się, ponieważ jeden specjalista nie jest w stanie im pomóc. To są jednak tylko ludzie, podobnie jak ludźmi są księża, policjanci czy prawnicy. Można trafić na ciepłą i fantastyczną osobę, a można też trafić na kogoś wypalonego zawodowo i zmęczonego swoją pracą. Walka o uzyskanie pomocy jest walką o nas samych, najważniejszą w naszym życiu. Warto ją kontynuować nawet mimo potknięć.

Osoby z większych ośrodków mają z uzyskaniem pomocy łatwiej?

Oczywiście, że w mniejszym ośrodku dotarcie do psychologa czy psychiatry będzie utrudnione. Dlatego też we wsparcie osobom w kryzysie samobójczym trzeba angażować duchownych. Silnie wierzę, że wielu księży po poszerzeniu wiedzy z zakresu profilaktyki i zapobiegania samobójstwom może stać na pierwszej linii skutecznej pomocy. Nie wszędzie postawimy ośrodek psychiatryczny lub poradnię terapeutyczną, a darmowe i otwarte dla wszystkich kościoły są w większości miejscowości.

W mniejszych miejscowościach często problemem jest nie tyle samo uzyskanie pomocy, co przełamanie się i pójście do specjalisty. Nadal funkcjonuje ostracyzm społeczny i przekonanie, że pójście do psychiatry czy psychologa oznacza bycie wariatem. W tym przypadku doskonale sprawdzają się właśnie telefony zaufania czy rozmowy online.

Przedstawiciele jakich jeszcze zawodów oprócz księży mogą pomóc w profilaktyce samobójstw?

W całej Polsce prowadzimy szkolenia suicydologiczne. Dobrze, aby oprócz osób duchownych uczestniczyli w nich pedagodzy, lekarze pierwszego kontaktu, funkcjonariusze służb mundurowych, strażacy, opieka społeczna czy nawet pracownicy banków. Jeśli choć jedna osoba w każdej instytucji stykającej się z osobami z problemami przejdzie szkolenie, potem może kaskadowo przekazać tę wiedzę współpracownikom.

Na stronie Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego znajduje się przewodnik po szkoleniach dla lekarzy i psychologów, nauczycieli, policjantów, duchownych, dziennikarzy czy menedżerów. To warsztaty, wykłady, podstawy psychologii, wskazówki dotyczące rozmowy i reakcji. Można to przeczytać i dopasować rodzaj szkolenia do grupy odbiorców.

Jak zapobieganie samobójstwom wspierają instytucje państwowe?

W tym roku po raz pierwszy w Polsce wystartował program zapobiegania samobójstwom. Obecny rząd zgodził się na utworzenie specjalnej grupy przy Ministerstwie Zdrowia, której nie udało się w naszym kraju sformować nigdy wcześniej. Profesor Brunon Hołyst próbował zainteresować tym tematem rządzących od kilkudziesięciu lat. Jego książka o suicydologii została w czasach PRL-u odsunięta od publikacji i przeleżała 13 lat. W super dobrym kraju nie mogło być w końcu samobójstw.

Bardzo długo pokutował stereotyp, że samobójstwom nie da się zapobiec. Mamy tymczasem przykłady takich krajów jak Finlandia, Szwecja czy Australia, gdzie programy profilaktyczne zaczynają działać. Trzeba je jednak zaadaptować do polskich warunków. To wszystko trwa i dopiero zostały poczynione pierwsze małe kroki, ale zaczęliśmy dostrzegać zainteresowanie.

Na czym polegają działania w ramach takich programów?

Profilaktyka samobójstw nie przypomina walki na przykład z rakiem piersi, gdzie mamy do czynienia z konkretnym problemem. Musimy działać wielotorowo. Program zapobiegania samobójstwom ma dziesięć punktów i rozpisany jest na pięć lat. To chociażby udoskonalenie metod zbierania statystyk oraz monitorowania prób samobójczych. Ważna jest praca nie tylko z przedstawicielami zawodów znajdujących się na pierwszej linii frontu, ale także z dziennikarzami czy ludźmi mediów, którzy muszą wiedzieć, jak informować o samobójstwach. Trzeba ograniczać dostęp do metod popełniania samobójstw, zabezpieczając wysokie mosty albo stacje metra.

Taki jest ogrom działań, które należy podjąć w wielu różnych sektorach. Jeżeli zdajemy sobie sprawę z faktu, że problem z samobójstwami istnieje, możemy potraktować go systemowo. Kiedy będziemy budowali kolejne wysokie budynki, to będą przy nich odpowiednie zabezpieczenia. Do programu zajęć w seminariach duchownych czy na wydziałach pedagogicznych wpisać można na stałe zajęcia z suicydologii.

W Polsce dwa razy więcej ludzi ginie w wyniku samobójstwa niż w wypadkach samochodowych. Jeżeli zmiany zaczniemy wprowadzać już teraz i będziemy je rozwijali, z roku na rok samobójstw będzie coraz mniej. Potrzeba czasu, ale każde uratowane życie jest na wagę złota.


* Doktor Halszka Witkowska – pomysłodawczyni i koordynatorka projektu „Życie warte jest rozmowy”. Dysertację doktorską pod tytułem „Samobójstwo w kulturze dzisiejszej. Listy samobójców jako gatunek wypowiedzi i fakt kulturowy” obroniła w 2019 roku na wydziale Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2016 roku na tym samym wydziale prowadzi również zajęcia dotyczące suicydologii. W 2018 roku uzyskała certyfikat Suicydologa. Jest członkiem Zespołu roboczego ds. prewencji samobójstw i depresji przy Radzie do spraw Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia. Należy do grupy pracującej nad międzynarodowym grantem pt. E-Life Long Learning in Prevention of Suicide in Europe w programie ERASMUS +. Ma na swoim koncie szereg publikacji naukowych z zakresu suicydologii, a także liczne wystąpienia na konferencjach oraz w mediach.

Fot. archiwum prywatne rozmówczyni

Przeczytaj także...